AKX Dasfurtenfaf - GŁOŚNIEJNiewiele jest płyt, które tak dobrze oddają zwątpienia i problemy współczesnego człowieka. Jeszcze mniej jest płyt tak bardzo niedocenionych. Dasfurtenfaf to album wymagający skupienia, ale też album bardzo potrzebny – bo niezwykle współczujący. Jak usłyszymy w cytacie z Annie Hall przywołanym w jednej z piosenek: „To esencja tego, co myślę na temat życia. Jest pełne samotności, nędzy, cierpienia i szczęścia. I kończy się zdecydowanie zbyt szybko”*.

 

 

 

Samotność

„Musisz oczyścić swoją duszę z niepotrzebnych informacji, takich jak: telewizja, Netflix, YouTube i radio”. Te słowa wypowiada tytułowy Dasfurtefaf w utworze Oportunism. To nazwa gigantycznego komputera stworzonego przez ludzi na podobieństwo Boga, który wsłuchuje się w pragnienia każdego człowieka – spełnia je i formułuje porady. Po chwili słychać kolaż popkulturowych cytatów z Odysei Kosmicznej, Annie Hall, jest też „I was once a Jedi Knight” z Nowej nadziei. Problem tylko w tym, że tych informacji skasować się nie da.

AKX dotyka tu kwestii pamięci zapożyczonej – czyli „protetycznej”. Zbieramy ją od dzieciństwa czytając książki, oglądając filmy, słuchając muzyki. Mamy wrażenie, że przeżywamy przygody razem z bohaterami powieści, zakochujemy się w postaciach z ekranu, doświadczamy uczuć wyśpiewywanych przez artystów. Obcowanie z popkulturą w dużej mierze odpowiada za rozwój naszego charakteru i postaw życiowych. Jej produkty karmią nas wspomnieniami wydarzeń, których nigdy nie doświadczyliśmy, lecz które przyjęliśmy jako swoje. Ułożony i stateczny człowiek XXI wieku w znacznej części opiera się na przeżyciach zapośredniczonych przez media i dotyczy to zarówno idealistów, jak i pragmatystów.

Pamięć protetyczna przynosi ulgę w samotności. Przyjaźnie z bohaterami seriali rekompensują nam lęk przed rzeczywistymi relacjami. Podobnej tendencji dotyka też otwierający płytę Consumerism obnażający mechanizmy rządzące internetową komunikacją, w której kliknięcia i czerwone serduszka zastępują sukcesy i rozmowy twarzą w twarz. Można taki stan rzeczy krytykować, lecz w istniejących obecnie warunkach jest on nieunikniony. Życie w postindustrialnym społeczeństwie nie zapewnia ani takich przygód jak kolejny sezon Stranger Things, ani tyle czasu, by ze wszystkimi znajomymi spotkać się w kawiarni. AKX przypuszcza, że kolejnym etapem mógłby być system generujący sztuczne przeżycia duchowe – do Dasfurtenfaf można podłączać się dwadzieścia cztery godziny na dobę, doświadczyć zrozumienia i pocieszenia, a nawet zostać zainspirowanym do zmiany postawy: „Poszukaj swojej duszy. Możesz. W obecnym czasie: brak ignorancji dla innych” (Tamir).

 

Nędza

Czasami jednak pamięć zapośredniczona nie wystarcza. Pustka za szczelnie zamykanymi oknami może być zbyt dojmująca i wymagać silniejszych bodźców. Człowiek pierwotny doznawał ich nieustannie, walcząc o przetrwanie – instynktownie uciekał przed niebezpieczeństwem, odruchowo wyrażał gniew, kochał pod wpływem impulsu. Kultura wysublimowała te przeżycia, znalazła dla nich doniosłe ujście, lecz z czasem odgrodziła nas od ich namacalnego odczuwania. W bezpiecznych czterech ścianach nie sposób doświadczyć grozy istnienia, więc poszukujemy jej często rozpaczliwie, na oślep.

Dlatego utwór Masturbation wcale nie mówi o masturbacji. A przynajmniej nie tylko, jak chcieliby niektórzy krytycy albumu. To przede wszystkim obraz nędzy wielkomiejskiego życia próbującego znaleźć zapomnienie w chwilowym odurzeniu się czymkolwiek bądź. Chwytającego się byle doznania, aby tylko nie myśleć o swoich brakach, niewykorzystanym potencjale i niespełnionych marzeniach. Tekst zaskakująco przypomina wyznania Pijaka z Małego księcia, który pił, żeby zapomnieć, że pije: „Lubię się masturbować, gdy czuję się zdołowany / Gdy się masturbuję, zazwyczaj jestem zdołowany”.

 

Cierpienie

Prawdopodobnie najbardziej niebezpiecznym cierpieniem jest to, którego nie widać. Choroba, której nie udało się rozpoznać, ale też smutek, który na zewnątrz objawia się uśmiechniętą twarzą i przefiltrowanym zdjęciem na Instagramie. I tak nienasycenie życiowe drąży jednostki zamknięte w ogrodzonych osiedlach – niezauważalne, powoli więdnące w pozornym dobrobycie i spokoju. Mimo perspektywy wyboru i niezliczonych ścieżek kariery większość z nas doświadcza poczucia braku wpływu na otaczającą rzeczywistość uwarunkowaną zewnętrznymi okolicznościami.

AKX potrafi o tych cierpieniach śpiewać z przymrużeniem oka. Mówiące wszystko wersy Lorraine („I’m in love with Lorraine, Lorraine doesn’t care”) w zabawny sposób streszczają większość naszych codziennych niepowodzeń, nie tylko miłosnych. Bywa jednak poważniej, jak w przejmującym utworze Love, Sex, Death zawierającym w trzech słowach wszystkie bóle i zarazem radości życia. Na pytanie: „Dlaczego jest tyle cierpienia na mojej drodze?” AKX odpowiada prosto z mostu: „Wszystko po nic”. Zaprzestanie rozpaczliwego poszukiwania sensu w każdej krzywdzie i porażce potrafi być wyzwalające – odwraca uwagę ku temu, co naprawdę warte jest przeżycia. I chociaż wcale nie będziemy w tym wyjątkowi, najważniejsze, że to będzie nasze przeżycie:

Love itself

Human behaviour

I used to know by know

So typical

I’d like to share my thoughts

 

(Miłosć sama w sobie

Ludzkie zachowania

Których miałem okazję doświadczyć

Są takie typowe

Chciałbym podzielić się swymi myślami)

Największe zwątpienie przychodzi jednak na koniec zasadniczej części płyty, gdy superkomputer na tle chłodnego szumu fal przez kilka minut wymienia wszystkie ludzkie emocje. Doświadczenia, które uznawaliśmy za nasze – niezapośredniczone, osobiste, szczególne – stają się częścią wykresu. Można je obliczyć, zmierzyć i skategoryzować. Tak samo jak nas samych. Świadomość człowieka zostaje wydestylowana jako seria atomów i elektronów, a następnie przeniesiona do cyfrowej rzeczywistości. Śmierć zostaje pokonana – zastępuje ją wirtualne niebo. To pewne zbawienie, lecz zapośredniczone przez maszynę.

 

Szczęście

I być może nie jesteśmy niczym więcej niż seria atomów i elektronów. A jeśli jesteśmy – prawdziwe wyzwolenie przychodzi dopiero wtedy, gdy dostrzeżemy, że nawet jako seria wyładowań elektrycznych i reakcji chemicznych życie jest cool. Z taką myślą zostawia nas AKX, który po rozdrapaniu wszystkich ran siada na kanapie i podgrywa sobie luzacko na gitarze. Po wysłuchaniu całego albumu końcowe Life is Cool wybrzmiewa szczególniej niż poza kontekstem. Nie jako zwyczajna pieśń opiewająca uroki świata, ale porozumiewawcze mrugnięcie okiem do tych, którzy przeżyli to samo.

Poza tym utworem na Dasfurtenfaf pojawiła się jeszcze jedna zaskakująca laurka dla szczęścia. To Lea – piosenka jakby nieprzystająca do niepokojącej atmosfery pozostałych utworów, a jednocześnie równie jak one prawdziwa. Jakkolwiek banalnie to brzmi, kompozycja jest hołdem dla miłości rodzicielskiej. I zostaje wyśpiewana z taką szczerością, że najdoskonalsze wirtualne raje wydają się marną perspektywą:

If you don’t want to wait for

What your dad has to say

Listen please to this music

Go, sit down and stay

 

All this time

You don’t have to grow up tall

I don’t know

How I can love you more

 

(Jeśli nie chcesz czekać na to

Co twój tato ma do powiedzenia

Posłuchaj proszę tej muzyki

Przyjdź, usiądź i zostań

 

Przez cały ten czas

Nie musisz rosnąć wysoka

Nie wiem

Jak mógłbym kochać cię bardziej)

Polecam zapośredniczenie tego przeżycia.

 

Cały film Dasfurtenfaf:

* Tłumaczenia tekstów piosenek na podstawie filmu Dasfurtenfaf lub własne.

 


 

Tekst: Francis Tuan

Francis Tuan / GŁOŚNIEJFrancis Tuan jest wrocławskim muzykiem i gra mistyczny pop. Współtworzy również awangardowo rockową Katedrę. Poza muzyką zajmuje się literaturą – od naukowej i artystycznej strony. Jest doktorantem polonistyki i przygotowuje rozprawę o psychologii w powieściach Tadeusza Micińskiego i Witkacego. Oprowadza studentów po meandrach pozytywizmu i Młodej Polski oraz tworzy materiały edukacyjne. Od ponad dziesięciu lat pisze epopeję science fiction oraz popełnia dziennikarskie teksty na temat muzyki.