Dwanaście miesięcy temu w ramach podsumowania 2018 roku oddaliśmy głos ludziom z branży muzycznej – artystom i artystkom, organizatorom i organizatorkom oraz managerom. Formuła sprawdziła się na tyle dobrze, że postanowiliśmy tę akcję powtórzyć. Różne perspektywy i osobiste przeżycia naszych rozmówców pokazały nam, że muzycznie 2019 rok obfitował w naprawdę wiele ciekawych i ważnych wydarzeń. Znacznie więcej niż my – tworząc swoje własne podsumowanie – potrafilibyśmy zawrzeć w jednym tekście. Tegoroczne wypowiedzi postanowiliśmy podzielić na dwie części. Na pierwszy rzut: ostatnie dwanaście miesięcy z punktu widzenia wybranych artystek i artystów. Miłej lektury!

fot. Damien Niemczal

Hania Rani

Związana do niedawna z zespołem Tęskno, Hania Raniszewska wiosną zadebiutowała solową, instrumentalną płytą Esja, której następstwem było trwające do grudnia turnee obejmujące polskie oraz zagraniczne koncerty i festiwale.

Najlepsze momenty minionego roku

Ostatnie dwanaście miesięcy były naprawdę wyjątkowymi, a wielu powie, że przełomowymi dla mojej kariery. W kwietniu wydałam pierwszą, solową płytę Esja, która została bardzo ciepło przyjęta. Na tyle ciepło, że jeszcze przed jej premierą zostałam uhonorowana Sankami, czyli nagrodą dla najbardziej obiecującego polskiego artysty. Potem ruszyłam w intensywną trasę koncertową. Jeden z pierwszych przystanków miał miejsce na Spring Break Festival – do dziś pamiętam tłum, który czekał w kolejce na mój koncert. Byłam tym zupełnie zaskoczona, tak samo jak mającymi nastąpić później występami po całej Europie. Latem wystąpiłam na prestiżowym Tent Stage podczas Open’er Festival oraz w końcu – na OFF Festivalu. Ukończyłam też muzykę do pierwszego w życiu filmu pełnometrażowego. Pod koniec sierpnia ponownie ruszyłam w trasę, by odwiedzić takie miejsca jak Rosja, Portugalia, Turcja czy Japonia. W grudniu pojawiła się za to wiadomość o nominacji do Paszportów Polityki, a kilka dni przed Bożym Narodzeniem zamknęłam kolejny album. To był rok pełen pięknych momentów!

Zaskoczenia i odkrycia roku 2019

Moim muzycznym objawieniem 2019 roku była Kate Tempest. Odkryciem innego gatunku był miniaturowy festiwal w niemieckim lesie Blickinsfreie. Pojechaliśmy tam z grupą przyjaciół, z którą organizujemy festiwal Tchnienia w Bieszczadach. Odkryliśmy słowo „w sam raz” na nowo i cieszyliśmy się jak dzieci z odczuwania „wystarczy”. To była dla mnie wielka inspiracja na nadchodzące miesiące. Historia zatoczyła koło, bo w grudniu zdecydowaliśmy się odwiedzić założyciela festiwalu w jego leśnym domu ponownie. Miałam jeden dzień wolnego między koncertami. Zabraliśmy Renne ze sobą do Jeny i jak wielkie było moje zaskoczenie, kiedy okazało się, że jedno z najwspanialszych miejsc koncertowych, w którym miałam przyjemność wystąpić w 2019 roku (a trochę ich było) to właśnie klub TRAFO w Jenie.

Oczekiwania i prognozy na rok 2020

Wobec siebie mam sporo oczekiwań, ponieważ chciałabym dokończyć zdanie, którego pierwszą częścią był album Esja. Co do prognoz o bardziej globalnym zasięgu, mam nadzieję (być może naiwnie), że będziemy się powoli budzić z letargu: zauważać nieodwracalne zmiany wokół nas i próbować coś z nimi zrobić. Muzycznie rok zapowiada się bardzo ciekawie: nowa płyta Artura Rojka, Agnes Obel, podobno również Kiasmos.

Płyta roku 2019

Płyta bliska mojemu sercu to album Misi Furtak, którego powstawaniu mogłam się przyglądać, a nawet dorzucić do niego dwa słowa. Pięknie też wybrzmiewały dźwięki chłopaków z EABS, za których mocno trzymam kciuki. Cieszę się również, że w końcu na albumie zarejestrowano Dziady, czyli projekt High Definition Quartet i ich gości, takich jak Igor Boxx, William Basinski czy Krzysztof Knittel.

Innym płytom na razie niestety nie miałam czasu się przyjrzeć dokładniej, cały czas nadrabiam zaległości z poprzednich lat. Z płyt zagranicznych powtórzę się: Kate Tempest i  The Book Of Traps And Lessons.

 

fot. Wiktor Franko

Pola Chobot & Adam Baran

Muzyczny duet, który w swojej muzyce łączy wpływy klasycznego bluesa i muzyki alternatywnej. Jesienią Pola i Adam zadebiutowali długogrającym albumem Jak wyjść z domu, gdy na świecie mży?.

Najlepsze momenty minionego roku

Było ich sporo. Ten rok był dla nas bardzo intensywny. Zagraliśmy ponad czterdzieści koncertów, w tym na jednym z największych festiwali w Europie (Sziget Festival). Bardzo ciepło wspominamy także Tchnienia i krakowską inicjatywę WhoMan. Wzruszyli nas i napełnili energią do działania. Przeżyliśmy też ekstremalnie piękną sesję nagraniową z Romkiem Puchowskim, Magdą Sowul, Jarkiem Korzonkiem i Filipem Laszukiem, pozwoliliśmy sobie na wymianę energii i pozostawiliśmy przestrzeń do improwizacji. Działy się odloty, których nie da się powtórzyć. Podpisaliśmy kontrakt z FONOBO. No i najważniejszy moment, czyli wydanie naszego debiutanckiego krążka. Wiąże się z tym wydarzeniem jakiś ponadprzeciętny, duchowy rodzaj oczyszczenia.

Zaskoczenia i odkrycia roku 2019

Odkryliśmy, że nie jesteśmy niezniszczalni i nie potrafimy się regenerować. A muzycznie rozkochali nas w sobie Jungle i Michael Kiwanuka. Jungle ujęło nas bezpretensjonalnym luzem, Kiwanuka swoim najnowszym pięknym konceptualnym albumem, którego, naszym zdaniem, nie da się słuchać w modnym dziś systemie singlowym. Totalnie na przekór. Lubimy to. Natomiast zaskoczyła nas i wzruszyła jednocześnie ilość tworzących się oddolnych interdyscyplinarnych inicjatyw. Ludzie jednoczą się, zakładając stowarzyszenia i zupełnie z pasji tworzą wydarzenia czy też małe festiwale po to, by zasiewać w przestrzeni publicznej ziarno kultury, pomimo wszelkich przeciwności. Muzyka łączy się z filmem, architekturą, rzeźbą, malarstwem, słowem. Mowa choćby o Tchnieniach czy wspomnianym krakowskim WhoMan, a także ludziach skupionych wokół wrocławskiej Czasoprzestrzeni czy też o kolektywie Ars Latrans. Kibicujemy, wspieramy i wzruszamy się na samą myśl.

Oczekiwania i prognozy na rok 2020

Niczego nie zakładamy, niczego się nie spodziewamy, niczego nie oczekujemy. Chcemy skoncentrować się na graniu, czerpać z tego nieopisaną radość, tak, jak dotychczas i bez skrępowania dalej spełniać nasze muzyczne ekstrawaganckie fantazje.

Płyta roku 2019

Wracamy do Hani Rani i jej Esji, w drodze często towarzyszy nam Linienie Ugli, a rano katujemy Dwa Ognie Fisza i spółki. Hania jest nam bliska ze względu na przestrzeń i melancholię, której jest u niej pełno, Ugla wciąga jak czarna dziura, a płyta Fisza urzeka słowem i transowością.

 

fot. Damien Niemczal

Grzegorz Kwiatkowski

Poeta, wokalista i gitarzysta zespołu Trupa Trupa, z którym jesienią wydał czwarty album Of The Sun­. Płyta promowana była na koncertach w Europie oraz USA i okazała się kolejnym krążkiem, który bardzo przychylne recenzje zdobył nie tylko w polskich, ale i zagranicznych mediach.

Najlepsze momenty minionego roku

Tutaj nie będzie zaskoczenia. Najważniejszym wydarzeniem dla całej ekipy Trupa Trupa było wydanie płyty Of The Sun i cała trasa koncertowa promująca ten album.

Zaskoczenia i odkrycia roku 2019

Bardzo pozytywnie zaskoczył mnie muzyczny biznes, który poznałem w mijającym roku. Okazało się, że to nie tylko cynizm i materializm, ale przede wszystkim etyka, przyjaźń i wspólna artystyczna podróż.

Oczekiwania i prognozy na rok 2020

W przyszłym roku nie zwalniamy tempa. W marcu zamierzamy wydać epkę, ale jednocześnie nagrywamy już kolejny album. Do tego oczywiście dochodzą koncerty, których znów będzie duża ilość. Pierwszy z nich – w styczniu na brytyjskim festiwalu Rockaway Beach.

Płyta roku 2019

Mogę polecić dwie zagraniczne tradycyjne płyty tradycyjnych artystów, czyli Norman Fucking Rockwell Lany Del Rey i U.F.O.F Big Thief. Nie jest to jednak istotna tradycja instrumentalna i metodologiczna, a raczej coś, co określiłbym jako tradycję romantyczno-żarliwą.

 

fot. materiały promocyjne

Enchanted Hunters

Muzyczny duet tworzony przez Małgorzatę Penkallę i Magdalenę Gajdzicę. W 2012 roku artystki zadebiutowały albumem Peoria, a w 2019 wydały swoją drugą płytę, Dwunasty dom.

Najlepsze momenty minionego roku

Najważniejsze dla nas rzeczy działy się latem i jesienią. W czerwcu poczułyśmy, że nareszcie na światło dzienne wychodzi to, nad czym długo pracowałyśmy w ukryciu. Dogadałyśmy się z Latarnią, nakręciłyśmy i wydałyśmy „Plan działania”, który spotkał się z niespodziewanym przez nas przyjęciem. Wszystkie te wydarzenia przebiegały w jakimś poczuciu ekscytacji i ze wsparciem przyjaciół.

Pod koniec sierpnia obie, zupełnie niezależnie, dostałyśmy propozycje pracy nad spektaklami. To była dla nas zupełnie nowa rzecz, bardzo satysfakcjonująca, w pewnym sensie – praca marzeń. Poczułyśmy się też na tyle niezależne finansowo, by zrezygnować z dotychczasowego zajęcia, czyli pracy w szkole. Na pisaniu muzyki do teatru upłynęła nam jesień, przetykana jeszcze promocją Dwunastego domu.

Końcówka jesieni to dla nas premiera płyty, działania promocyjne, a szczególnie koncert premierowy w warszawskim Pogłosie, na którym poczułyśmy się jak na własnym święcie. Publiczność dopisała, było bardzo miło, a jednocześnie imprezowo, ludzie tańczyli, na afterku rozmowom nie było końca.

Zaskoczenia i odkrycia roku 2019

Szczerze mówiąc, niewiele już nas w życiu zaskakuje. Ale w kwestii osobistych odkryć, to Magda zorientowała się, że dobrze się odnajduje w roli kierownika produkcji naszych teledysków. Udało jej się zorganizować pracę wielu ludzi, ogarnąć logistykę i doglądać pracy na każdym etapie. Gosia odkryła dla siebie Wilno, w którym pracowała nad muzyką do spektaklu „Slow Motion” w reżyserii Anny Smolar. Bardzo piękne miasto!

Oczekiwania i prognozy na rok 2020

Nie myślimy raczej w kategorii oczekiwań lub prognoz, ale na pewno mamy kilka życzeń na przyszły rok. Madzia na przykład chciałaby grać więcej na klawiszach i żeby nie mijała jej nigdy przyjemność z wykonywania muzyki. Gosia też marzy o tym, żeby doprowadzić formę naszych live’ów do perfekcji. Obie chętnie popracowałybyśmy jeszcze w teatrze. Myślimy też, ze przyszły rok upłynie nam pod znakiem różnych kolaboracji, budowania sceny, rozprzestrzeniania macek (śmiech). Łatwiej grać dziwny pop, kiedy wokół masz przyjaciół, którzy też to robią, i wspierać się w tym.

Płyta roku 2019

Nie będziemy się tu bawić w udawaną skromność i serio polecamy Dwunasty dom, bo jesteśmy z tej płyty bardzo dumne. Ale polecamy też Piernikowskiego, Kwiaty i Cudowne Lata.

 

fot. Aleksander Makowski

Cudowne Lata

Warszawsko-krakowski duet tworzony przez Anię Włodarczyk i Aminę Dargham, który w 2019 roku zadebiutował długogrającym albumem Kółko i krzyżyk. Gitarowo-synth-popowy materiał przedpremierowo wybrzmiał m.in. podczas OFF Festivalu w Katowicach.                                                                                                                                             

Najlepsze momenty minionego roku

  1. Pierwszy tydzień kwietnia spędzony w studiu na nagraniach do albumu  Kółko i krzyżyk i wszystkie obiady, kawki i rozmowy w towarzystwie Aleksandra Makowskiego podczas przerw w nagraniach.
  2. Wiosenna wizyta u koleżanki w Berlinie: wspólne oglądanie filmu Beyonce Lemonade i zajadanie wegańskich tortów. Jedzenie manakish z za’tarem w lokalu na Kreuzbergu u pana, który przez to, że Amina rozmawiała z nim po arabsku, dał nam dwa placki gratis.
  3. Kręcenie videoklipu do naszego pierwszego singla, Zapach i ty z Kubą Żwirełło – zwiedzanie Służewia, zdjęcia na Przyczółku Grochowskim w Warszawie, plan zdjęciowy w sypialni mieszkania, tańce w pustym klubie Pogłos.
  4. Wakacje w upalnym Salerno – z balkonu naszego mieszkania dostrzegłyśmy o świcie psa pasterskiego, który pustą ulicą prowadził owce – obudził nas dźwięk dzwoneczków.
  5. OFF Festiwal 2019 –  miło i euforycznie wspominamy nasz występ, życzliwość publiczności (mamy nawet pamiątkowy filmik, gdy ktoś pod koniec koncertu wśród oklasków wydaje głośny wrzask – bardzo to urocze), festiwalową rozmowę z Agnieszką Szydłowską i Agnieszką Obszańską w audycji Radiowy Dom Kultury Trójki. Trzeciego dnia OFFa poszłyśmy na camping do znajomych, na czerwone wino i tofu z cukinią, przyrządzone w kuchni campera.

Zaskoczenia i odkrycia roku 2019

Amina: To odkrycie i zaskoczenie w jednym. Mój obdarty Fender Mustang – gitara z końca lat 80., która wygląda, jakby ją ktoś przywiązał do auta i przejechał pół miasta – działa. Mało tego – nawet super brzmi. A ja myślałam, że nadaje się tylko do lekarza i to na ostre leczenie, dlatego nie sięgałam po nią przez 5 lat pozwalając, by spała sobie na szafie.

Prognozy i oczekiwania na rok 2020

Ania: Na pewno nie chciałybyśmy, aby sprawdziły się wizje z serialu „Years and years”. W 6  odcinkach pokazano, jak może wyglądać świat za zaledwie kilka lat. Świat jeszcze bardziej przepełniony postprawdą, populistycznymi politykami, podziałami, ekstremizmami, nienawiścią do osób LGBTQ, władzą korporacji. Jest to dość druzgocące.

Oczekiwania? Koncert „Cudowne Lata Orchestra” na Stadionie Narodowym! Tak na serio, oczekujemy od siebie nawzajem – jeszcze więcej miłości, wsparcia, dbałości, pielęgnowania dobrych relacji z ludźmi. Wtedy choć w skali mikro będzie lepiej, a może zaowocuje to fajna muzyką.

Płyty roku 2019

Ania: Enchanted Hunters, Dwunasty dom – podoba mi się właściwie każdy utwór z tej płyty. Bogactwo melodii, pięknych wokali i muzycznych motywów, dużo niespodzianek i zaskoczeń – na przykład to, jak się kończy „Przyjaciel” i w co przeradza się „Burza”.

DJ Duch, Labirynt śmierci – mixtape z duchologicznymi polskim perełkami, wykopanymi z niedostępnych mi miejsc – czego chcieć więcej?

Amina: Trupa Trupa, Of The Sun – choć albumu w domu nie słucham często, to pamiętam koncert z tegorocznego OFFa i z Klubu Re w Krakowie. Ta muzyka po prostu rozwaliła mnie live – jak miejsce nie do końca bezpieczne, ale mimo wszystko chcesz do niego wejść. Poza tym śledzę karierę zespołu i ich sukces poza Polską – jest to bardzo imponujące.

WaluśKraksaKryzys, MiłyMłodyCzłowiek – gdy Ania puściła mi kawałek „Na noże”, pomyślałam – „o cholera, ten Waluś gra super solówki”. Dobry, oryginalny materiał z przemawiającymi do mnie tekstami – może nie ze wszystkimi się utożsamiam, ale Waluś potrafi wygonić mnie z mojej strefy komfortu.

Ania&Amina: The Saturday Tea, Quicksilver Dreams – świetne gitarowe granie, przywołujące ducha amerykańskich lat 70. (które wyjątkowo ceni Amina). Uwielbiamy koncerty tego zespołu, to zwierzęta sceniczne. Coming out jest przebojem, który często nucimy.

Król, Nieumiarkowania – Amina mówi, że to polski Peter Gabriel i David Byrne. Cenimy od lat Króla za teksty i kompozycje, cały zespół zachwyca też na żywo. Ulubiona piosenka Ani do śpiewania – „Druga pomoc”:

„Ten początek to najważniejsza część opowieści

Wczoraj jeszcze pachniało, ale gdy przestało pieścić…”

 

fot. materiały promocyjne

Agus Music

Agata Tomaszewska niedługo wyda swój debiutancki album, Stella. Do tej pory mogliśmy poznać dwa single z płyty – Stella Matutina i It’s Not Love. Autorska elektronika z pogranicza synth popu i dream popu sprawia, że Stella jest jednym z bardziej wyczekiwanych debiutów 2020.

Najlepsze momenty minionego roku

Dobry był początek roku, kiedy pisałam i komponowałam piosenki na debiutancki album – to był czas nieustannego inspiracyjnego haju i radości z zanurzenia w świecie dźwięków.

Zaskoczenia i odkrycia roku 2019

Bardzo dużo! Zaskoczyło mnie na przykład to, że ludzie, z którymi chciałam współpracować, wcale się do tego nie palili i ostatecznie musiałam zrewidować swoje plany dotyczące albumu. Dzięki temu odkryłam, że wcale nie potrzebuję zespołu, żeby tworzyć muzykę – mogę być swoją własną producentką. W efekcie zaskoczyło mnie jak wiele przyjemności i funu, jaki daje produkowanie muzyki (nie ukrywam, że wgryzanie się w DAW-y zaczęłam już parę lat wcześniej).

Prognozy i oczekiwania na rok 2020

Staram się nie mieć oczekiwań, bo wiem, jak bardzo muzyką rządzi przypadek. Wolę mówić o planach i robić, co mogę, by wszystko poszło dobrze.

Na początku roku wydam mój pierwszy album, Stellę. Potem nastąpi najtrudniejszy okres, czyli promocja: wysyłanie setek maili i szukanie kontaktów, gigów, sprzyjających ludzi z branży. Następnie będą koncerty, jeżeli pójdzie dobrze to również festiwale. A jeśli pójdzie bardzo dobrze – trasa promocyjna, featy, sława i pieniądze oraz wieczna chwała na OLIS-owym Olimpie.

Płyta roku 2019

Enchanted Hunters, Dwunasty Dom

Niezwykle dopracowany, perfekcyjnie wykonany, magiczny klejnot z innego, lepszego świata. A zarazem hołd dla 80-sowego polskiego synthpopu spod znaku kultowego w niezalowych kręgach składu muzyków wyklętych, czyli Papa Dance. To wybitny, błyskotliwy songwriting i intymne teksty, genialne w swej niewinnej dojrzałości.

Życzę Gosi i Magdzie, żeby ich zjawiskowa muzyka cieszyła się coraz większą popularnością – dużo większą, niż nieodżałowani Papsi. Żeby udało im się przebić przez rockistowsko-rapsowski sufit, przez który przedostaje się coraz mniej innych gatunków. Bo takie cenne okazy powinny być objęte specjalną ochroną.

fot. Ake Heiman

Tytus Kalicki

Wokalista w krakowskim, post-hardcore’owym, metalowym zespole Fleshworld. W 2019 roku grupa po czterech latach powróciła z albumem The Essence Has Changed, but the Details Remain, który spotkał się z bardzo przychylnym przyjęciem wśród fanów ciężkiej muzyki.

Najlepsze momenty minionego roku

To był dziwny rok. Z jednej strony wiele rzeczy ruszyło do przodu i idzie ku dobremu, ale z miało też miejsce kilka przeszkód i zmęczenie materiału. Dla regeneracji zdrowia psychicznego odstawiłem w kąt Unquiet Records. To był dobry pomysł – odpocząłem i chęci na wydawanie kolejnych płyt wróciły.

O wiele więcej dobrego przydarzyło się we Fleshworld – począwszy od wyśmienitych koncertów z Blindead w ramach trasy promującej Niewiosnę, poprzez wydanie całkiem nieźle przyjętej płyty The Essence Has Changed, but the Details Remain, a kończąc na zaproszeniu na przyszłoroczną edycję Ascension Festival na Islandii. Jest mi w środku ciepło i miło z wdzięczności. Przyszły rok też chyba zapowiada się pracowicie.

Na uwagę zasługuje też debiut programu Tak Brzmi Miasto Inkubator, którego miałem zaszczyt być uczestnikiem. Ogrom wiedzy i fajna atmosfera – super było tego doświadczyć. Polecam zainteresować się przyszłymi edycjami, nawet jeżeli uważacie, że wiecie już wszystko o branży muzycznej.

Zaskoczenia i odkrycia roku 2019

Poznałem w tym roku zespół JAD. Ciężko to przebić jeśli chodzi o punk. Ich płyta Strach była przeze mnie katowana tak długo, aż zepsuła mi gramofon. Od tamtej pory nie słucham już zbyt wielu płyt, bo nie mam na czym.

W dużym jednak stopniu zamiast odkrywać nowości, wracałem do staroci i największym dla mnie zaskoczeniem był fakt, że pierwsze płyty De Press są tak dobre (i pewnie trochę wstyd się przyznać, że wcześniej nie byłem tego świadomy). Ten zespół zawsze kojarzył mi się z przaśnym, znienawidzonym przeze mnie pseudo-folkiem, a te pierwsze ich wydawnictwa to przecież jedne z lepszych post-punkowych albumów jakie słyszałem, lepsze chyba nawet niż Joy Division. Otworzyło to też drzwi do innego zespołu Dziubka – Holy Toy. Ostatni kwartał 2019 roku upłynął właśnie pod znakiem tych zespołów.

Oczekiwania i prognozy na rok 2020

Chciałbym, żeby przyszły rok był dla nas trochę bardziej aktywny koncertowo. Wiemy już, że pojawimy się na kilku cenionych przez nas festiwalach czy koncertach u boku dobrych zespołów. Szczególnie cieszę się ze wspomnianej Islandii. Fajnie byłoby też doszlifować i nagrać utwory na naszą kolejną płytę, nad którą już od jakiegoś czasu pracujemy.

Trochę się boję powrotu Unquieta, ale liczę, że sprostam oczekiwaniom. Zarówno swoim, jak i artystów i słuchaczy.

Płyta roku 2019

Na pewno nie jestem w stanie wybrać jednej, było tego zdecydowanie za dużo. Wymienię zatem te, których słuchałem najwięcej, bez jakiejś konkretnej kolejności: Taraban – How the East Was Lost, BNNT – Middle West, Gruzja – Jeszcze nie mamy na was pomysłu, Drip of Lies – Hell, Mord’a’Stigmata – Dreams of Quiet Places, .Wavs – .Wavs.

Nie spodziewałem się też, że tak spodoba mi się płyta Sokoła. Na co dzień gustuję w tej bardziej penerskiej i ulicznej odmianie hiphopu, ale tej też słuchałem dość długo i intensywnie. Kali i jego Chudy Chłopak też był niezły.

Gdybym z kolei miał wymienić zagraniczne wydawnictwa, to najbardziej zapadły mi w pamięć albumy Coilguns, Rorcal, Swans, Misþyrming, Deathspell Omega, Bölzer, Tyler The Creator, Liturgy i długo wyczekiwana przeze mnie płyta Have A Nice Life.

 

fot. materiały promocyjne

Mery Spolsky

Jedna z największych wygranych ostatnich miesięcy. Po podpisaniu w 2017 roku kontraktu z Kayaxem i wydaniu debiutanckiej płyty Miło było pana poznać, w 2019 roku Mery Spolsky powróciła z albumem Dekalog Spolsky.

Najważniejsze momenty minionego roku

To był very much ważny rok, bo wydałam swoją drugą płytę i ruszyłam w trasę „Bigotka Tour”, która w większości miast się wyprzedała. To dla mnie wyjątkowe zaskoczenie i sukces! Najwięcej łez wzruszenia wycisnęło ze mnie przeniesienie warszawskiego koncertu z małej sali w Stodole na dużą. Jest to dla mnie kultowe miejsce i wypełnienie tego pomieszczenia ludźmi ubranymi w pasky bardzo mnie poruszyło.

Zaskoczenia i odkrycia roku 2019

Jeśli chodzi o moje inspiracje, rok 2019 przebiegł przy akompaniamencie hiszpańskiej Rosalii i jej niesamowitych klipów. Zakochałam się w nowej Dua Lipie i odkryłam dużo dziwacznych projektów (niektóre klipy Salvatora Ganacci i Tommiego Casha to odlot totalny). Poza tym, zabłądziłam kilka razy w internecie i dokopałam się do eksperymentów z Rosji, takich jak na przykład IC3PEAK i utwór Sad Bitch. To był szalony rok!

Płyta roku 2019

Gdy myślę o roku 2019 i płytach, grzechem byłoby nie pomyśleć w pierwszej kolejności o swojej własnej, Dekalog Spolsky. Jednak bycie aroganckim i zakochanym w sobie również nie należy do zbyt pożądanych, więc szybko wybijam sobie tę myśl z głowy i mówię, że płytami roku 2019 były Helsinki Darii Zawiałow i Młodość Ralpha Kaminskiego. Jako miłośnik polskich tekstów rozpływam się przy obydwu wydawnictwach, bardzo doceniam dobór słów i tematów. Podoba mi się również energia obu artystów na scenie i charyzma, jaka od nich bije.

Przy premierze płyty Ralpha urzekła mnie także akcja promocyjna teledysku Kosmiczne Energie, która była czadowym performansem i pastiżem ściankowych eventów. Powstało kilka filmików z „czerwonego dywanu” na premierze teledysku, które bardzo mnie rozbawiły. Są na jutubie, polecam!

 

fot. Miłosz Kasiura

Misia Furtak

Przez wiele lat znana jako wokalistka i basistka zespołu très.b. Od czasu zawieszeniu działalności zespołu w 2013 roku angażuje się w różnego rodzaju projekty muzyczne i kulturalne oraz prowadzi karierę solową. Pierwszy długogrający solowy album Misi Furtak, Co przyjdzie?, ukazał się na początku 2019 roku.

Najważniejsze momenty minionego roku

Zaczęłam rok premierą płyty i to był wspaniały moment. Jej następstwem było bardzo dużo dobrych słów, okładka Wysokich Obcasów i świetne recenzje. Byłam i nadal jestem bardzo wdzięczna za całą uwagę, serdeczność i szacunek, jaką dostała ta płyta od czasu swojej premiery. Co poza tym?

  1. Halfway Festival: Uwielbiam takie wyjazdy. Kompletnie na ostatnią chwilę, na zasadzie – zawsze chciałam – nigdy nie byłam – jadę. To był wspaniały festiwal i co najważniejsze na nowo odkryłam zespół Oxford Drama, który bardzo mnie zainspirował i inspiruje do tej pory, bo zaczęliśmy współpracować ze sobą na różnych polach. Oraz genialna My Brightest Diamond. I dużo dobrego jedzenia w Kwestii Czasu.
  1. Tchnienia 2019: Druga edycja festiwalu, który organizujemy w składzie Michalina Bieńko, Agata Dankowska, Daria Głowacka, Krzysztof Nowak, Hania Raniszewska, Maria Szczycińska i ja, udała się na 110%. Mówię to zupełnie szczerze, dumna z tego, że poradziliśmy sobie z górą przeciwności. Świetne koncerty zagrali nie tylko Niklas Pachburg i Hior Chronik, ale też Immortal Onion (!!!) i Runforrest. Niespodziankowy, akustyczny występ Ani Pasic na harfie i Dobrawy Czocher na wiolonczeli w lokalnym kamieniołomie był wzruszający i cieszę się, że Krzysiek Nowak doprowadził do jego realizacji.
  1. Koncert Bell Orchestre w Hotelu Michelberger w Berlinie: Prosto z koncertu z kamieniołomie ruszyłam na lotnisko, by słynną trasą Rzeszów – Warszawa, a potem dalej – Warszawa – Berlin dostać się na koncert Bell Orchestre w Hotelu Michelberger. Mike Fuerstack zdradził mi, że będą znowu grać, a ponieważ od 10 lat nie byli aktywni bardzo chciałam zobaczyć, jak zagrają na niewielkim dziedzińcu dla grupy bliższych i dalszych znajomych. Nie będę się rozpisywać, ale krótko mówiąc – warto było.
  1. Sesja we Wrocławiu z “rodziną” Oxford Drama: Umówiliśmy się na nagrania i ten tydzień we Wrocławiu to był być może mój ulubiony tydzień tego roku. Jestem całej wrocławskiej ekipie wdzięczna za tyle rzeczy. Tak zwani “moi” ludzie. Długo by gadać.
  1. Nasz występ na Towarze prze The National: Strasznie mnie ucieszyło to zaproszenie, bo The National jeden z najbliższych mi zespołów muzycznych. Najwspanialsze w tej współpracy było obserwowanie ich profesjonalizmu i klasy – zespołu, ale też całej ekipy techniczno-logistycznej. Od pierwszego maila dawali nam do zrozumienia, że jesteśmy częścią teamu i że będą dla nas wszędzie, gdzie będziemy tego potrzebować. Manager sceny, monitorowiec, akustyk, technicy – wszyscy byli serdeczni, otwarci, pomocni i super profesjonalni. To była ogromna przyjemność.

Zaskoczenia i odkrycia roku 2019

Koncerty Oxford Drama i My Brightest Diamond na Halfway Festival oraz Immortal Onion na Tchnieniach. Poza tym odkryłam na nowo późne płyty Talk Talk oraz zaskoczyli mnie Big Thief, którzy na przestrzeni roku wydali dwie płyty.

Oczekiwania i prognozy na rok 2020

Zaczęłam pracować nad nową płytą i moim głównym oczekiwaniem na kolejny rok jest to, że ją skończę!

Płyta roku 2019

Bardzo lubię tegoroczne płyty Enchanted Hunters, Natalii Przybysz i Zamilskiej, jak również piękną epkę Runforresta. Ale nadal rośnie we mnie szacun do Błażeja Króla. Jestem pełna podziwu, jak bardzo album Nieumiarkowania jest “jego”, a jednocześnie wpisuje się w trend. Zadziwia mnie, jak bardzo te brzmienia i piosenki są jednocześnie kanciaste i hiciarskie. Kawał dobrej roboty.

 

fot. materiały promocyjne

Rebeka

Poznański duet tworzony przez Bartka Szczęsnego i Iwonę Skwarek. Od kilku lat uchodzą za jednych z najlepszych w Polsce wykonawców muzyki elektronicznej. Zespół swoje podsumowanie roku zamknął w zwięzłych polecajkach ulubionych płyt.

Bartek:

Ralph Kaminski, Młodość

„Wszystkiego najlepszego” pięknie rozpoczęło tegoroczną jesień. Zwróciłem uwagę na całą płytę, która bazuje na pianinie i ma nieprzeładowane aranżacje. Dla mnie to powiew świeżości w pomysłach muzycznych. Elektroniki jest tu jak na lekarstwo, ale odpowiada mi to bardzo, odbieram ją jako dodatek do akustycznej bazy muzyki. Płyta sprawia wrażenie szczerej, nienachalnej. Ralph idzie swoim tropem.

PRO8BL3M, Widmo

Silny kontrast dla Ralpha, jest to drugi kraniec wrażliwości. Dziś nie słucham już wiele rapu, ale jeśli człowiek ma nastrój na agresywno-miejską mieszankę, jest w niej opisany “kawał ulicy”. Pozycja z pewnością wyrazista, jak dla mnie w sam raz do samochodu.

Iwona:

W tym roku brak mi w polskiej muzyce eksperymentu, dlatego wskazuję to, co uważam za najciekawsze i najbliższe mojej wrażliwości estetycznej.

Piernikowski, The Best of Moje Getto

Nie jestem fanką całej płyty: jak na mój gust, zbyt intensywne są na niej czasem elementy perkusyjne. Jednakże piosenka „Dobre Duchy”  (feat. Kacha Kowalczyk) to moja faworytka na najlepszy numer 2019 roku. Jest w niej coś bardzo metafizycznego i penerskiego zarazem. Senne, akustyczne instrumenty, przywodzące na myśl muzykę z jakiegoś starego, dobrego polskiego filmu połączone z bitami, niebanalnymi brzmieniami syntezatora i tekstem: „dobre duchy – gdzie one są?” tworzą niezwykłe dzieło. Przechodzą mnie ciarki, kiedy Kacha Kowalczyk śpiewa fragment „pierdolę ten gniew”, powtarzając go raz za razem jak mantrę.

Coals, Klan EP

Lubię Coals najbardziej ze wszystkich polskich zespołów, ta muzyka czegoś we mnie dotyka i wzrusza. Epka Klan jest eksperymentowaniem z nowymi trendami i dowodem na bycie up-to-date tegoż duetu. Z niecierpliwością czekam na drugą płytę.

Hania Rani, Esja

Cieszę się niezmiernie, że taka płyta została tak doceniona, mam nadzieję, że idzie czas na mniej popowe podejście w polskiej muzyce i brak strachu przed muzyką trudniejszą, a zarazem bezpretensjonalną.

Illia Canele, Eulalie

To singiel młodej producentki z Poznania, której bardzo kibicuję. Lubię w tym utworze to, że ma w sobie coś unikatowego, a zarazem nie jest przekombinowany. Czekam na więcej.

 

Wypowiedzi zebrała i zredagowała redakcja GŁOŚNIEJ.