“Świetna muzyka i dobre teksty, ale za bardzo widać w nich poglądy” – stwierdził po debiutanckim koncercie panilas jeden z moich kolegów. “Wszystko piękne! Na szczęście nie jest to feministyczne p r z e g i ę c i e”- powiedział drugi. Dyskusje na ten temat zajęły mi wiele czasu. I z tego co wiem – Magdzie po koncertach zajmują o wiele więcej.

Magdalena Sowul, autorka projektu Panilas, to wokalistka, songwriterka, kompozytorka i liderka zespołu ugla. Od momentu, w którym usłyszałam wokal Magdy na Festiwalu Fama 2017, wątek jej twórczości pojawia się dosyć często na łamach moich tekstów. Powód jest prosty – w każdym roku Magda zaskakuje odbiorców nowymi i bardzo wartościowymi treściami. Po dobrym przyjęciu płyty Linienie, spodziewałam się większego nacisku na nowości od ugli. W bardzo krótkim czasie zdążyli zostać finalistami plebiscytu Sanki, laureatami Famy i zagrali m. in. na Halfway Festival. Jednak przeobrażenie artystyczne Magdy przebiegło zupełnie w innym kierunku.

Materiał, który spokojnie mógłby znaleźć się na EP-ce, pierwszy raz usłyszałam w ostatni piątek w Świnoujściu. Subtelna elektronika, charakterystyczny live looping, transowa energia łączą się z bardzo dobrymi tekstami – o samoświadomości, cielesności, akceptacji i obawach. Treści zdecydowanie bliskie wszystkim, a jednak – nie uniwersalne.

Festiwal Fama wciąż trwa, a ja postanowiłam dać jego uczestnikom – i naszym czytelnikom – miejsce do lepszego poznania Panilas. Poprosiłam Magdę o odpowiedzi na kilka pytań. I w ogóle nie dziwi mnie to, że złożyły się w spójne wypowiedzi, które poniżej prezentuję.

Panilas: narodziny

“Określam muzykę Panilas jako gynoelektro, w tym sensie, że podmiot mówiący ma płeć, która jest żeńska, i że jest to istotne. Przez wiele lat żyłam z silnym poczuciem, że moja płeć jest nieistotna w kontekście bycia w świecie. Bardziej niż kobietą, zawsze czułam się po prostu człowiekiem. Płeć wydawała mi się czymś akcydentalnym, co mi się po prostu przytrafiło i nie ma większego znaczenia. W związku z tym, moja relacja z własną kobiecością była raczej szczątkowa. To się zmieniło w 2016 roku, kiedy zachorowałam na raka szyjki macicy. Miałam dużo szczęścia, że wykryto go w odpowiednim momencie. Po operacji i kilku miesiącach już byłam znów zdrowa. Oczywiście, to doświadczenie zmieniło wszystko. Po pierwsze, bliskie spotkanie z własną śmiertelnością sprawiło, że postanowiłam nie tracić więcej czasu. Niedługo później założyłam mój pierwszy zespół – uglę. Od dziecka chciałam tworzyć własną muzykę, natomiast jako wykształcona klasycznie klarnecistka, bardzo długo nie potrafiłam sobie na to pozwolić. Widocznie potrzebowałam tak mocnego impulsu. Po drugie, to silne doświadczenie mojego ciała i w dodatku jako kobiecego zapoczątkowało intensywny autoetnograficzny proces eksplorowania tego, co bycie kobietą dla mnie oznacza, a także tego, co się z tym wiąże w kontekście społeczno-politycznym. W międzyczasie skończyłam studia podyplomowe z gender studies na Państwowej Akademii Nauk i zaczęłam uczyć się tworzenia muzyki elektronicznej na potrzeby komponowania muzyki do spektakli teatralnych. Zyskałam więc przez ten czas nowe narzędzia ekspresji, oraz odkryłam w sobie potrzebę powiedzenia wielu rzeczy. Tak narodziła się Panilas.”

Kobiece bycie w świecie
To na czym mi zależy, to wprowadzanie różnorodności przekazu i poszerzania spektrum kobiecych narracji w muzyce. Pokazywanie bogactwa i wielowątkowości kobiecego doświadczenia bycia w świecie. Żyjemy w czasach, w których ta potrzeba na polu muzyki jest coraz bardziej widoczna. Także w Polsce powstają świetne inicjatywy, jak chociażby działalność Girls to the Front, czy kolektywu Oramics. Świetnej muzyki kobiet naprawdę nie brakuje, trzeba do niej docierać i działać na rzecz jej popularyzowania.

Śpiewam o kobiecym doświadczeniu bycia w świecie, natomiast nie roszczę sobie oczywiście prawa do uniwersalności – ono jest po prostu moje. Ale być może jest tak, że nie tylko moje. W jednej z moich piosenek pojawia się tekst: boję się o moje ciało/ kiedy idę w nocy/ kiedy słyszę za mną kroki/ z kluczy do domu robię kastet. Tak mam, naprawdę tak robię. Kiedyś powiedziałam o tym moim koleżankom i okazało się, że one też. Dzielimy to doświadczenie, i uważam że o tych rzeczach trzeba rozmawiać. I to nie tylko w gronie kobiet.”

Słowo na F
“To słowo na f to oczywiście feminizm. Kilkakrotnie spotkała mnie sytuacja, że osoby rozmawiające ze mną po koncercie miały obawy przed określeniem mojej muzyki jako feministycznej. Zupełnie jakby było to brzydkie słowo, które może mnie urazić. Myślę, że przyczyn tego zjawiska jest bardzo wiele. Natomiast chciałabym żyć w świecie, w którym feminizm jest oczywistością i nie jest już potrzebny.”

Panilas możecie na razie posłuchać na YouTube. Całą płytę linienie zespołu ugla, o którym pisałam w tamtym roku, znajdziecie na Spotify.

Wszystkie zdjęcia wykonała Marta Smerecka / Studio Lepiej.