„Dobra muzyka obroni się sama” — to chętnie powtarzane niegdyś przez pewnych siebie artystów hasło nadal odbija się echem. Dziś jednak pojawia się ono raczej nie jako obietnica sukcesu przy zachowaniu niezależności, a ironiczny komentarz. Jeśli Wy również wierzycie, że szczyty list przebojów i miejsce w line-upach największych festiwali osiągniecie tylko i wyłącznie dzięki muzyce, muszę Was rozczarować — w znacznej większości przypadków tak się nie dzieje. Owszem, jest szansa, że wpadniecie w oko (ucho) wpływowego menedżera lub dziennikarza, ale nie ukrywajmy — dzieje się to rzadko.

Czy płyty oceniamy po okładkach?

Sieć oferuje wiele możliwości dotarcia z muzyką do odbiorców – mamy Spotify, Bandcamp, Deezer, dedykowane aplikacje na urządzenia stacjonarne i mobilne… Możliwości moglibyśmy mnożyć. Nadal jednak jest to tylko ułamek muzycznego internetowego świata (choć oczywiście najbardziej efektowny). Żeby na platformach streamingowych można było zaobserwować rosnącą liczbę odsłuchań, w ruch trzeba wprawić całą machinę promocyjną. Machinę, na którą składają się profile w mediach społecznościowych, strony internetowe, informacje prasowe, dziesiątki wysłanych maili, plakaty czy grafiki — tam warstwy wizualnej często już nie sposób zignorować.

Muzyka czy wizerunek — z czym się utożsamiamy?

Chyba każdemu z nas zdarzyło się kiedyś ocenić poziom lub styl zespołu na podstawie jego zdjęcia. Pół biedy, jeśli intrygujące zdjęcie lub grafika jest przykrywką dla średniej jakości muzyki. Gorzej, jeśli złe zdjęcie zniechęca do zapoznania się z interesującą muzyką. Jeszcze gorzej, jeśli zdjęcia nie ma w ogóle. W takim przypadku zespół w wielu przypadkach jest po prostu ignorowany — nie mówimy już nawet o próbie przesłuchania, a po prostu o zapoznaniu się z biografią i opisem grupy.

Ola Bodnaruś - GŁOŚNIEJ
Ola Bodnaruś – olabodnarus.pl

Być może Wy – jako muzycy – macie na ten temat inne zdanie, natomiast gwarantuję Wam: zarówno dziennikarze, jak i fani(!) lubią utożsamiać się nie tylko z konkretną muzyką, ale także z pewnym wizerunkiem czy stylistyką.

Sesje wizerunkowe powinny być zatem czymś więcej niż samym zdjęciem zespołu. Są ważne z punktu widzenia marketingowego i wizerunkowego, dlatego warto poświęcić na nie trochę więcej uwagi, czasu i kilka groszy.

Poparcia tej tezy poszukałem u Oli Bodnaruś, która od kilku lat specjalizuje się w robieniu sesji wizerunkowych zespołów oraz tworzeniu identyfikacji wizualnej artystów. W swoim portfolio ma współpracę z takimi muzykami jak Ania Rusowicz, Paulina Przybysz, Arek Kłusowski czy grupa EABS. O współpracy z zespołami i zadaniach, z jakimi mierzy się fotograf muzyczny, opowiedziała mi w rozmowie, z którą możecie zapoznać się poniżej.

Czego potrzebuje zespół w kwestii wizerunkowej?

Ola Bodnaruś: Zespół potrzebuje dobrej, spójnej i konceptualnej oprawy graficznej muzyki, którą stworzył. Celem jest zaprojektowanie kontentu, który będzie stymulował odbiorcę od strony wizualnej – najpierw jako zapowiedź muzyki, a później, już po jej premierze, jako jej towarzystwo. Dlatego niezależnie od tego, czy mamy do czynienia z artystą początkującym, czy zespołem już uznanym, bardzo ważne jest, by nie traktować sesji zdjęciowych i projektów graficznych po macoszemu. Pamiętajmy, że to właśnie one jako pierwsze mają za zadanie przyciągnąć odbiorców do muzycznego materiału i często później towarzyszą mu już zawsze.

Czy w takim razie sesje zdjęciowe powinny towarzyszyć każdej premierze muzycznej?

Na pewno należy je wykonywać przy okazji premiery płyty. Ja jednak uważam, że powinny być robione częściej, o ile oczywiście zespół może sobie na to pozwolić. Ważne jest jednak to, żeby nie pojawiać się w świadomości odbiorców „od święta”, ale przypominać im o sobie cały czas. Dobrymi okolicznościami do sesji zdjęciowych są trasy koncertowe (inne zdjęcia towarzyszą wiosennym koncertom, inne – jesiennym), dodatkowe utwory czy ważne dla zespołu wydarzenia. Zespoły cały czas powinny dbać o spójny content w social mediach. Przykładem jest moja współpraca z Anią Rusowicz i Arkiem Kłuskowskim. Z Anią wykonałam kilka sesji zdjęciowych wizerunkowo-lifestylowych w ciągu roku, które są uzupełnieniem jej komunikacji z fanami. Podobnie było z Arkiem – będące efektem naszej sesji fotografie cyklicznie pojawiają się na jego kanałach social media.

Idąc dalej – jakie zdjęcia powinien mieć zespół? Czy istnieje coś takiego jak uniwersalna fotografia?

Dzisiaj głównym źródłem informacji o zespole i kanałem komunikacji z fanami są media społecznościowe. Dlatego należy pamiętać przede wszystkim o zdjęciach, które sprawdzą się na profilach social media. Powinny to być fotografie do zdjęć profilowych, zdjęcie w tle na Facebooku, gdzie będzie można np. wypisać trasę koncertową czy na InstaStory. Muzycy powinni także posiadać fotografie, które sprawdzą się przy promocji koncertów i przy tworzeniu wydarzeń, np. takie, które będą dobrze wyglądały na plakatach. W przypadku kilku członków zespołu należy również wykonać zdjęcia portretowe każdego z osobna.

W prywatnej rozmowie ze mną stwierdziłaś, że debiutujący artyści często nie zdają sobie sprawy z tego, jak duże znaczenie ma identyfikacja wizualna i wystarcza im „zdjęcie w plenerze lub na ławce”. Dlaczego to nie wystarczy?

Przede wszystkim chcę podkreślić, że koncept zdjęć na ławce wcale nie musi być zły. Całkiem niedawno wykonałam taką sesję zdjęciową z zespołem Błoto. Ale w tym przypadku było to uzasadnione, bo całość miała być oparta o klimat blokowisk z przełomu XX i XXI wieku. Sugeruję artystom, żeby decydowali się na twórczych fotografów, którzy będą współtwórcami projektu, a nie tylko wykonawcami „robiącymi zdjęcia”. Ważne jest też to, żeby fotografa wybierać świadomie, dlatego zawsze należy zapoznać się z jego wcześniejszymi realizacjami i dobrze poznać jego portfolio. Każdy ma swój sznyt, posługuje się różnymi barwami, kompozycjami, jedni wolą pracę w studio, a inni – plenery.

Czy fotograf powinien odpowiadać za całą koncepcję? Kto jest potrzebny przy wsparciu takiej sesji i o czym zespoły powinny pomyśleć zanim zwrócą się do fotografa?

Fotograf powinien być przede wszystkim twórczy. Osobiście zawsze przed stworzeniem koncepcji umawiam się na spotkanie z zespołem. Rozmawiam o ich muzyce i uczuciach. W ten sposób oni sami – może czasem zupełnie nieświadomie – wskazują, skąd czerpać inspiracje do namalowania obrazem ich muzyki. Następnie powinniśmy zadbać, aby na sesji zdjęciowej był makijażysta oraz stylista, w zależności od projektu również set designer. Przy dużym składzie dobrze jest mieć choreografa ruchu. Jednak o to najlepiej zadbać w konsultacji z fotografem. On na pewno określi, jakich specjalistów będzie potrzebować do wykonania sesji.

Fotograf, makijażysta, stylista, set designer – brzmi na pewno atrakcyjnie, ale też… drogo. Czy nie jest tak, że na taką usługę mogą pozwolić sobie tylko artyści, którzy mają już ugruntowaną pozycję na rynku? Jak wygląda sprawa z debiutantami?

Wszystko tak naprawdę zależy od konceptu, liczby zaangażowanych osób czy lokacji. Pewne rzeczy można załatwić niewielkim kosztem. Na pewno warto rozmawiać i szukać rozwiązań. To nie jest tak, że fotograf, który siedzi w branży, z miejsca odrzuca propozycje współpracy z debiutantami, bo rozpoznawalni artyści są gwarancją większego zarobku.

W moim przypadku przykładem może być Marek Niedzielski — młody, bardzo dobrze zapowiadający się wokalista. Współpracę rozpoczynaliśmy na etapie, kiedy miał „tylko” pojedyncze single, ale brakowało pomysłu, co dalej. Projekt rozpoczęliśmy od stworzenia sesji zdjęciowej. Część fotografii posłużyła nam jako zapowiedź muzycznych premier, części użyliśmy do stworzenia okładek singli, na podstwie których powstały także mini animacje. Na koniec epkę oprawiliśmy w zdjęcie w połączeniu z grafiką pierwszego singla. Współpraca przy tym projekcie, który robiliśmy od zera, przebiegła tak owocnie, że aktualnie działamy już nad kolejną płytą. Znam utwory, jakie mają się na niej znaleźć, wiem, co zespół chciałby nią zakomunikować, wiem, jaka jest estetyka muzyczna i inspiracje. Mając takie podstawy mogliśmy stworzyć koncept sesji zdjęciowej opartej na fotografiach zespołu i portrecie wokalisty oraz projektach graficznych.

Załóżmy, że mamy do czynienia z zespołem, który wie, czego chce. W jaki sposób powinien zbriefować fotografa? Jak ma przekazać mu swoją wizję i oczekiwania? Czy istnieją wytyczne lub narzędzia, z których powinni korzystać artyści zlecając projekt fotografowi?

Myślę, że to bardzo indywidualna kwestia i wiele zależy po prostu od podejścia fotografa. Ja lubię spotkać się z zespołem i posłuchać ich muzyki. Najczęściej proszę też artystów o pokazanie i przesłanie mi ich inspiracji. Później tworzę kilka moodboardów, z których wybieramy końcowy projekt sesji.

Według mnie podstawą stworzenia spójnego konceptu jest komunikacja i zaufanie twórców. W kolejnej fazie opracowanie indywidualnego schematu działań, który określi, czy całość wizerunku opieramy na sesji zdjęciowej, czy sesja zdjęciowa jest już odwołaniem do projektów graficznych. Najważniejsze, żeby zespół, wokalista czy wokalistka tworząc muzykę umieli powiedzieć, co chcą przekazać swojemu odbiorcy, a o resztę zadbają twórcy sztuki wizualnej.

Gdzie zatem szukać dobrego fotografa? Powinniśmy polegać na specjalistycznych grupach czy raczej na poleceniach? Co w sytuacji, kiedy zespół nie ma nikogo, kto mógłby polecić dobrego fotografa?

Osobiście nie mam doświadczenia z grupami, ale być może powinnam do nich zajrzeć… Polecenia są super z tego względu, że dzięki nim mamy pewność, że działania jakiejś osoby komuś się spodobały. To na pewno znacząco zwiększa szanse na udaną współpracę. Myślę, że warto też śledzić inne zespoły i sprawdzać, jakie nazwiska oznaczane są pod zdjęciami wizerunkowymi czy projektami graficznymi. Dzisiaj bardzo łatwo jest dotrzeć do takich osób, trzeba tylko chcieć.

Zdjęcia powinniśmy traktować jako część identyfikacji wizualnej zespołu. Czy w takim razie fotograf – robiąc zdjęcia – powinien myśleć także o przyszłych wydawnictwach i materiałach promocyjnych albo dopasowywać się do tego, co zespół już ma?

Tak, wszystko powinno być spójne. Nie zawsze jest tak, że rozpoczynając współpracę przy sesji wizerunkowej zespół czy solowy projekt jest oprawiony już w logo. Bardzo często logo nigdy nie powstaje. Tworzymy oprawę graficzną konkretnego materiału. Kolejna płyta artysty najczęściej dotyczy zupełnie innych aspektów, zespoły wykorzystują inne inspiracje, a co za tym idzie — album będzie też zaprojektowany od strony wizualnej inaczej niż poprzednie wydanie. Najważniejsze, żeby dany materiał był spójny.

Doskonałym przykładem jest zespół EABS. Miałam przyjemność pracować wraz z Hubertem Misiaczykiem, który specjalizuje się w fotografiach analogowych. Projektem koordynuje Sebastian Jóźwiak, za okładkę oraz layout bookletu jest odpowiedzialna Natalia Łabędź. Sebastian wprowadził nas w cały projekt, wszyscy wymienialiśmy się inspiracjami, a przed wykonaniem sesji wspólnie sprawdziliśmy dokładnie lokacje. To był projekt, w którym razem z Hubertem musiałam dopasować się do założonej już wcześniej stylistyki, co nie znaczy, że nie musieliśmy być twórczy. W końcowym efekcie zarówno w wersji online, jak i w wersji fizycznej wszystko wygląda spójnie.

Projekt: grafika

Czy możemy powiedzieć, że świadomość młodych artystów w kwestiach identyfikacji wizualnej jest coraz większa? Z całą pewnością. Żyjemy w świecie, w którym niemal wszystko mamy na wyciągnięcie ręki — za pomocą kilku kliknięć możemy podejrzeć pracę profesjonalistów w wybranych zawodach czy znaleźć dziesiątki inspiracji. To sprawia, że wiele zespołów już od początku przykłada dużą wagę do wizualnego aspektu swojej twórczości.

Oczywiście zdarzają się wyjątki. Przyznaję, że czuję pewne rozczarowanie zawsze wtedy, gdy zapoznając się z line-upem kolejnej edycji Spring Breaka widzę, że nadal pewna część wykonawców wysyłając swoje zgłoszenie nie jest przygotowana do tego pod względem wizerunkowym i nie posiada żadnego atrakcyjnego zdjęcia promocyjnego.

Atrakcyjne zdjęcia zachęcają odbiorców do zapoznania się z muzyką prezentowaną przez zespół. Dzięki nim wiele osób trafia też na dany profil w internecie, a następnie decyduje się na przesłuchanie muzyki.

Jeśli chcecie dowiedzieć się więcej o tym, jak fotografia i sztuki wizualne korespondują z muzyką i w jaki sposób szukać inspiracji przy zdjęciowych sesjach wizerunkowych, zachęcamy Was do uczestnictwa w prowadzonym przez Olę Bodnaruś wykładzie online na SWPS dotyczącym fotografii i projektowania. Wykład zatytułowany “Barwy dźwięku w projektowaniu obrazem” odbędzie się 5.06.2020 w ramach konferencji Main Event: Oblicza projektowania. Uczestnictwo w nim jest darmowe.

Tekst: Witold Regulski
Redakcja: Joanna Hała. Jola Kikiewicz