fot. Aleksandra Brzeska

Zróbcie głośniej: PARA

Jak sami o sobie piszą, PARA to stan skupienia dwóch osób na muzyce. Wokalistka Aleksandra Jabłońska i producent Jakub Cybula są duetem na scenie i w życiu, a na wspólne granie zdecydowali się dopiero na początku tego roku. Tworzą electropopowe piosenki o miłości – po koncercie na tegorocznej Famie wiele osób porównywało ich do xxanaxxu. My porownań i klasyfikacji nie lubimy, dlatego postanowiliśmy sprawdzić kim są i jakie mają plany na dalszy rozwój. 

Zespół założyliście pół roku temu. Zakładam jednak, że znaliście się już wcześniej?

Ola: Poznaliśmy się już w liceum. Wcześniej graliśmy razem w projektach związanych z uczelnią, głównie skupialiśmy się na muzyce jazzowej i rozrywkowej. Tak jak mówisz, jako PARA tworzymy razem od początku tego roku.

Mam wrażenie, że doskonale przemyśleliście kim chcecie być brzmieniowo i wizerunkowo.

Kuba: Szukaliśmy koncepcji na siebie, nasz styl i finalnie zdecydowaliśmy, że najlepiej będziemy czuli się grając electropop. Uważnie obserwowaliśmy rynek i patrzyliśmy na to, w jaki sposób wyglądają teraz zespoły. Zdajemy sobie sprawę, że zespół to nie tylko muzyka. Trzeba tworzyć coś więcej. Muzyka jest na pierwszym miejscu, jednak dookoła buduje się wizerunek.

Ola: Stąd też ten żółty kolor, który przyciąga wzrok i jest pozytywny, a my piszemy i gramy głównie pozytywnie. Nasze teksty nie są o smutku i złych rzeczach. Chcemy dawać ludziom dobrą energię.

Ktoś czuwa nad waszym wizerunkiem?

Ola: Teraz pracujemy nad tym wspólnie. Wszystko wzięło się od tego, że nazwaliśmy się PARA. Pary mają ze sobą dużo wspólnego, postanowiliśmy to pokazać na scenie. Stylizacje to oczywiście element dodatkowy, ale bardzo charakterystyczny.

Macie w planach poszerzenie składu? Wiem, że Kuba jest perkusistą. Nie tęsknisz za graniem na instrumencie?

Kuba: Do czasu, gdy nie zrobimy większego materiału i nie staniemy się bardziej rozpoznawalni, nie planujemy poszerzenia składu. Jednak myślimy o tym, bo czynnik ludzki na scenie daje zawsze nową energię i świeżość. Człowiek, który jest zawodowym muzykiem i zna swój instrument jest w stanie zrobić z nim wszystko. Na komputerze nie da się osiągnąć tej wyjątkowej dynamiki, przestrzeni i energii, które są w stanie wprowadzić ludzie.

Ola: Ostatnio byliśmy na pokazie ogni, a potem na podobnym laserowym show. Pmyślałam, że można to porównać do muzyki elektronicznej. Patrząc na sztuczne światełka nie czujesz ciepła ognia i tej energii. Fakt, że robimy utwory na kompie sprawia, że jesteśmy ograniczeni przez formę utworów na scenie. Myślę, że stopniowo będziemy poszerzać instrumentarium.

Nazywacie się PARA i nie kryjecie tego, że jesteście razem nie tylko na scenie. Łączenie życia prywatnego ze wspólnym tworzeniem muzyki jest trudne?

Ola: Robimy muzykę razem, a to buduje klimat twórczości i nasze życie. Zawsze mieliśmy wspólne marzenie, żeby coś grać i tworzyć. Kiedy jesteśmy w trasie mamy świadomość, że nikt nie siedzi w domu, nie czeka. Przeżywamy wszystko razem. Dodatkowym atutem jest to, że kiedy chcemy zrobić sobie próbę to robimy ją w domu, po obiedzie.

Czy planujecie już nagranie długogrającej płyty?

Kuba: W dzisiejszych czasach wydanie płyty nie jest żadnym problemem. Najtrudniej jest stworzyć płytę, która będzie bardzo dobra i się sprzeda – trzeba znaleźć wytwórnię, wyselekcjonować materiał, uruchomić machinę promocyjną i kontakty. Na razie tworzymy materiał i skupiamy się na ciężkiej pracy.

fot. Marta Smerecka
fot. Marta Smerecka

Rozmawiała: Joanna Hała

Dodaj komentarz