fot. Marta Smerecka

Zróbcie głośniej: IKSY

Naszą szczególną uwagę zwrócili podczas występu w KiteFORT w Świnoujściu. IKSY to trio grające muzykę, której blisko jest do alternatywnego popu. Nieoczywiste instrumentarium składające się z gitary akustycznej, instrumentów perkusyjnych, ukulele i skrzypiec nie pozwala jednak jasno ich sklasyfikować.

Mimo że na koncertach śpiewają teksty Broniewskiego i Kofty, zaznaczają – nie tworzą poezji śpiewanej. Choć twierdzą, że prezentowany przez nich materiał nadal jest młodzieńczym graniem i daleko im do muzycznej dojrzałości, już pierwsze dwie epki („Obrzeszki”, 2016 i „Jesienią”, 2018) zdradzają pewne fascynacje zespołu. Wśród nich między innymi miłość do języka polskiego i liczne nawiązania literackie. Nasze spostrzeżenia wymagały jednak weryfikacji, dlatego postanowiliśmy porozmawiać z Radkiem i Agatą, którzy doskonale zdają sobie sprawę ze swoich mocnych i słabych punktów. Czy planują brzmieniową rewolucję? Jak wyobrażają sobie IKSY przyszłości? I jaką wizje mają na swoją karierę? Zapytaliśmy.

Joanna: Na Spotify pojawiły się w tym roku wasze dwie epki. Nie kusiło was, żeby skompilować je w jeden, dłuższy materiał?

Radek: Myślałem, żeby to zrobić, ale musimy w tym kontekście wyjaśnić jedną rzecz. „Obrzeszki” wyszły w roku 2016, nagraliśmy je dla siebie, żeby materiał nie uległ zapomnieniu. Wcześniej nie mieliśmy Spotify, dlatego dodaliśmy płytę dopiero teraz. Kiedy tworzyliśmy ten materiał nawet dobrze się nie znaliśmy. Dopiero rozpoczynaliśmy współpracę jako zespół i stwierdziliśmy, że zrobimy sobie wspólny tydzień twórczy. Zamknęliśmy się na tydzień w moim małym studiu, piliśmy wino, nagrywaliśmy piosenki o dowolnej porze. Niektóre z nich powstały o trzeciej w nocy, inne o poranku. Zresztą mamy wrażenie, że to na tej płycie słychać,

Agata: Dlatego nie jesteśmy do końca zadowoleni z jakości „Obrzeszków”. Jednak taki tydzień, w którym mieszkaliśmy razem, był świetną formą poznania się, dotarcia do siebie i sprawdzenia chemii między nami.

Radek: Trzeba też dodać, że w tamtym momencie Agata nie miała żadnych muzycznych doświadczeń, a Filip kształcił się tylko w grze klasycznej. Z tego powodu jako IKSY koncertujemy dopiero od roku. Bardzo trudno było nam się zgrać, ponieważ pochodzimy z zupełnie innych środowisk muzycznych. Popowa muzyka jest zupełnie inna niż klasyczna.

Joanna: A Ty? Miałeś mini studio, musiałeś wcześniej coś robić.

Radek: Wcześniej grałem na gitarze solowej w zespole funkowym, a potem miałem doświadczenia punkowe.

Witold: Na Famę przyjechaliście w trójkę, jednak słyszeliśmy, że postanowiliście poszerzyć swój skład.

Agata: Do Świnoujścia przyjechaliśmy w trójkę, ale od jakiegoś czasu gramy w piątkę. Wiosną zaprosiliśmy do współpracy naszych dwóch dobrych przyjaciół – perkusistę i basistę.

Witold: Czego wam brakowało w trio, skoro postanowiliście zaprosić do współpracy jeszcze dwie osoby?

Agata: Nie chodzi o to, że nam czegoś brakowało. Chcieliśmy po prostu coś zmienić. Perkusja, bas i elektryczna gitara sprawiają, że nasze piosenki brzmią zupełnie inaczej. Bardzo nam się to podoba. Fama jest fajnym miejscem, w którym szukamy inspiracji i chodzimy na bardzo dużo koncertów. Jeśli przyjedziemy w następnym roku, może wydarzyć się tak, że będziemy grali zupełnie inaczej.

Joanna: Macie już wizję tego, jacy chcielibyście być w przyszłości?

Agata: Jeśli mielibyśmy nagrywać longplaya to w całkowicie innym stylu – chcemy dojść do czegoś świeżego i innego.

Radek: To, co nagraliśmy na płycie „Jesienią” to nasza inspiracja tą porą roku. Jesteśmy zadowoleni z tego nagrania. Trzymaliśmy się kilku inspiracji, dla mnie to byli Damien Rice, dawniejsza Sia czy Stromae. Ale jaki mamy plan na przyszłe płyty? Może będzie to nawet techno. Chcielibyśmy być Lao Che „mniej chamskiego popu”, czyli zmieniać klimat z płyty na płytę. Zdajemy sobie sprawę z tego, że jesteśmy na samym początku drogi, którą sobie zaplanowaliśmy. Powoli będziemy sobie budowali to, co chcemy osiągnąć. Nie zależy nam na tym, żeby teraz sprzedawać siebie i swoją muzykę.

fot. Marta Smerecka

Witold: Kiedy mówicie o inspiracjach to widać, że jesteście muzycznie bardzo otwarci. Z jednej strony Damian Rice, z drugiej Stromae i Sia Jednak zastanawiamy się nad tym, w jaki sposób dookreślilibyście to, co zrobiliście na tych dwóch epkach. Nieoczywiste instrumentarium trochę utrudnia klasyfikację.

Radek: Zawsze się śmiejemy, że jest to „mniej chamski pop” albo „quasi-pop”. Chcę jednak zaznaczyć, że mimo inspiracji literackich i faktu, że pojawiają się w naszych utworach cytaty z kultury, nie chcemy z tego zrobić poezji śpiewanej.

Agata: W żadnym wypadku! Nosowska czy Rogucki też mają dziwne, nieoczywiste teksty, a nikt nie szufladkuje ich w tej kategorii. Z nami niestety ludzie często to robią, bo mamy takie, a nie inne instrumentarium. Warto zauważyć, że dołączenie do nas Filipa ze skrzypcami było dziełem przypadku. Kiedyś braliśmy udział w konkursie talentów w Tychach, zainspirowani Ricem postanowiliśmy znaleźć do tego koncertu wiolonczelistę. Tym sposobem zaczepiliśmy w szkole nieznajomego chłopaka, który zawsze miał ze sobą skrzypce. Zagrało między nami i stworzyliśmy wraz z Filipem zespół.

Witold: Radek studiuje filologię polską, Agata sztukę pisania. Literatura mocno wpływa na wasze teksty.

Agata: Po przeczytaniu książki Jakuba Żulczyka „Zrób mi jakąś krzywdę” napisałam zainspirowany nią tekst do „Wyjdź”. To moja interpretacja tej historii. Wspomniałaś o studiach, rzeczywiście dają mi sporo w pracy twórczej.

Joanna: Język polski to wybór spowodowany autentyczną miłością do języka ojczystego czy motywacja komercyjna?

Agata: Ja jestem bardzo arynkowa. Ja po prostu lubię język polski, jest w nim tyle fascynujących słów. Sklecenie ładnego, metaforycznego zdania to nie lada wyzwanie.

Radek: Ja czuję, że jak śpiewamy po polsku to wraz z słuchaczami mamy wspólne zaplecze kulturowe i ludzie rozumieją związki frazeologiczne, konteksty literackie. Po angielsku trudno to zrobić, czułbym się z tym źle.

Witold: Zgłosilibyście się do talent show, żeby wypromować swoją muzykę?

Agata i Radek, jednocześnie: Nie.

Radek: Chcemy osiągnąć wszystko ciężką pracą, bez kompromisów. Nie mamy ciśnienia, żeby się wybić. Dodatkowo mamy umowę w zespole, że nie działamy osobno i nie gramy z innymi ludźmi. To my zapraszamy ich do siebie.

Joanna: To bardzo oldschoolowe podejście.

Radek: W życiu nie jestem konserwatystą poglądowym, ale w zespole – owszem. Wszystkie zespoły, które szanuję, tak funkcjonują. Na przykład Spięty z Lao Che w jednym z ostatnich wywiadów powiedział, że nie poszedłby nigdzie na feat. Zaczynaliśmy zupełnie od zera i choć wiem, że moment, w którym jesteśmy to początek, jednak wszyscy jesteśmy ojcami dyrektorami w tym zespole. Bez muzyki, którą komponujemy z Filipem nie ma tekstów Agaty, a tak samo bez jej wokalu i zdolności pisania tekstów nie ma nas. Wszyscy jesteśmy ojcami tego dziecka.

fot. Marta Smerecka

IKSY to zespół założony w 2016 przez trójkę przyjaciół: Agatę Dudę, Radka Kasprzyckiego i Filipa Bajdoła. W 2016 roku wydali epkę „Obrzeszki”, na początku 2018 „Jesienią”. Obecny skład zespołu to:

Agata Duda – wokal, ukulele

Radek Kasprzycki – gitara akustyczna, elektryczna

Filip Bajdoł – skrzypce

Piotr Harazin – perkusja

Jakub Kasprzycki – bas

Dodaj komentarz